Kask – bezpieczenstwo i elegancja; zmiana z GPA na Samshield Missshield

IMG_7526

Mam napisać coś o kasku no i dobra… Ale oprócz tego, że opiszę tutaj swój nowy kask, stwierdziłam, że zrobię z tego postu wpis nieco pouczający. Dlaczego? Na wielu forach, stronach i grupach ciągle słyszę różne „dziwne” opinie na temat kasku i bezpieczeństwa ludzkiej głowy w jeździectwie. Czasami aż boję się, co może z tego wyniknąć. Dlatego zanim opiszę poszczególne modele przetestowanych przeze mnie, w warunkach bojowych, dobrych kasków, powiem co to jest tak naprawdę „dobry kask” i dlaczego powinniśmy w taki zainwestować. „Let’s jam!”

widget-3.jpg

Przede wszystkim powiedzmy to wprost – głowa z naszym mózgiem to najważniejsza część ludzkiego ciała. Nikt, komu życie miłe, nie chce jej roztrzaskać. Dlatego przy uprawianiu niektórych sportów, w tym jeździectwa, nosimy kaski. Tak, KASKI, a nie atrapy. Stanowisko Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej na ten temat jest jednoznaczne:

Always wear your helmet when riding. Wearing a helmet (certified with applicable and recognized standards) when riding may greatly reduce injury and in some cases save a rider’s life. Helmets must be worn whenever sitting on a horse, as falls hazards are not predictable. To make sure your helmet will protect you, please remember that:

1- Helmets only deliver protection when they fit correctly and are properly fastened.

2- After being subjected to a severe blow, a helmet should be replaced even if there is no visible alteration. A helmet can be damaged without external signs of it. This is because the inner shell could be damaged, reducing the protection in some areas.

Kask powinien być przez jeźdźca noszony zawsze, kiedy jeździec jest na koniu i posiadać odpowiednie atesty (numery i nazwy wypisane dokładnie w dokumentach i rozporządzeniach na stronie FEI). Mimo to, cały czas słyszy się opinie na temat „snobizmu sprzętowego”, na który rzekomo chorują osoby, które opowiadają się za tym, żeby kask był droższy, ale lepiej chronił głowę jeźdźca. Ciągle przedzierają się krzyki tych, którzy kupili ponoć znakomity kasko-toczek za 100 złotych w markecie sportowym – z samego styropianu, czasami pokrytego cienką warstwą taniego plastiku, bez atestów, nieraz z „finezyjnym”, potwornie odpustowym wzorkiem. Powiem to jasno i wyraźnie – mój wpis nie ma na celu obrażenia kogoś z mniejszą ilością pieniędzy, jestem jak najdalsza od tego. Chcę jedynie dać niektórym do zrozumienia, że na bezpieczeństwie się nie oszczędza, a atestowane kaski renomowanych firm z jakiegoś powodu mają swoją cenę i z jakiegoś też powodu FEI wydaje swoje oświadczenia na temat ich dopasowywania i atestowania. Tanie kaski bez atestów i z nieodpowiednich materiałów to jedynie „atrapy”, które nie ochronią dobrze głowy przy poważnym upadku. Jeśli możecie wydać dużo pieniędzy na np. dobre siodło, to na pewno możecie kupić sobie nawet prosty i mało ozdobny, ale przyzwoity i schludny, nowy kask z odpowiednim atestem z dobrych materiałów (takich jak m.in. tytan, kevlar i włókno węglowe). Jeździectwo nie jest tanim sportem, ale jeśli już decydujemy się na jego uprawianie, to bezpieczeństwo jest ostatnią rzeczą, na której możemy oszczędzać.

Poniżej spis niektórych renomowanych firm, specjalizujących się w produkcji bezpiecznych kasków, odpowiadające standardom FEI:

  • Samshield
  • GPA
  • Charles Owen
  • KEP
  • Uvex

Jeśli to już wiemy, to przejdźmy teraz do przyjemniejszej części, czyli – jakie kaski wybierałam i dlaczego?

Praktycznie od początku swojej przygody z końmi jeździłam w kaskach GPA. Ta firma była jedną z pierwszych, produkujących tak dobre kaski, jaka rozpowszechniła się na Polskim rynku, wtedy też pojawiła się nowa wersja jednego ze „sztandarowych” modeli, czyli Titium, słynącego ze swojej karbonowo-tytanowej konstrukcji, która wtedy była sporą innowacją.

Zrzut ekranu 2017-05-10 o 23.26.45

Kolejny był GPA Speed Air Evolution Bicolour – miał dobrą wentylację, także karbonowo-tytanową konstrukcję i był bardzo lekki, wyglądał surowo, aczkolwiek elegancko.

Zrzut ekranu 2017-05-16 o 00.07.16

Po nim była jego, można powiedzieć, damska wersja z szerokim rondem zamiast klasycznego daszka – GPA First Lady.

Zrzut ekranu 2017-05-16 o 00.15.40

Jednak na zeszłorocznej Cavaliadzie dowiedziałam się, że od 2017 roku wchodzi nowy model Samshielda – Missshield. I powiem szczerze, coś mnie tknęło, kiedy usłyszałam o opcji kasku jednego z najlepszych i najelegantszych kasków z dużym rondem i… ogromną ilością kryształów Swarovskiego! Tak, to miało być to – bezpieczny, wygodny i typowo damski, lśniący kask. Pomierzyliśmy moją głowę, a sklepowi Equishop (https://www.equishop.com/pl/) powierzyliśmy resztę. Wybrałam opcję granatowej alcantary  z jasnoniebieskimi i białymi kryształami – pozostało czekać.

IMG_7529

Przyszedł, leżał idealnie i, krótko mówiąc, moje uwielbienie było wielkie odkąd po raz pierwszy założyłam go na głowę! Kask okazał się nie tylko bezpieczny i przepiękny – ale i niesamowicie praktyczny. I to praktycznością i łatwością pielęgnacji zdecydowanie wygrywa z moimi poprzednimi GPA. Jest wprawdzie minimalnie cięższy od First Lady, ale przy użytkowaniu w ogóle tego nie czuć. Za to ma wymienny wkład (opcja letnia i ewentualna zimowa), który można prać oddzielnie, dopinany na nieuwierające, specjalnie zaprojektowane wbudowane zatrzaski. To, co denerwowało mnie w GPA, to rzepy do pojedynczych gąbeczek wyścielających wnętrze kasku, które niestety łatwo się urywały oraz gąbczasty materiał na obwodzie przy czole, który potwornie nasiąkał potem. Mimo, że wszystkie kaski opisywane w tym poście posiadają w środku substancję z antybakteryjnymi jonami srebra, to prawda jest taka, że mimo tego, po około 3 latach kask zaczyna nabierać nieprzyjemnego zapachu – a wtedy trzeba go uprać, dokładnie wyczyścić. I w GPA to właśnie tutaj zaczynały się schody – nie za bardzo było wiadomo, jak ugryźć ten temat i co z tym fantem zrobić. Kończyło się na nie zawsze udanym praniu w pralce… Hmm, na szczęście w nowym Missshield nie ma tego problemu – wystarczy bardzo łatwo odpiąć wewnętrzną wkładkę, wyprać ją, a całość od wewnątrz przetrzeć wilgotną szmatką – pielęgnacja jest o wiele łatwiejsza! Ma też świetną wentylację. Do tego chyba nie ma bardziej damskiego i eleganckiego kasku, który jednocześnie chroniłby i robił takie wrażenie czysto „estetyczne” 🙂 Niech służy mi jak najdłużej, bo jest przecudowny!

Jeszcze raz dziękuję EQUISHOP!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s