Filozofikon i Magnificon Expo – jak bylo? + Zapowiedz Animatsuri.

Ostatnio miałam i mam dużo pracy mimo, że są wakacje. Oprócz muzyki mam jeszcze dwa inne projekty artystyczne, o których kiedyś na pewno napiszę (tak, jak już będą gotowe albo tuż-tuż gotowe 🙂 ). Ale to nie wszystko. Maj po maturach dalej mijał pod znakiem nauki, choć nie tej typowo szkolnej. Dlaczego? Otóż przygotowywałam prelekcję, którą potem wygłosiłam na dwóch krakowskich imprezach – Filozofikonie i Magnificonie. Wciąż nie mogę się pozbierać z pozytywnego wrażenia, jakie na mnie zrobiły, dlatego dzisiaj napiszę o nich nieco. Nie recenzję, nie sprawozdanie. A takie luźne wspomnienia i odczucia.

IMG_4438
Tak, to ja. Cosplay Maki Albarn. Wykonany samodzielnie, kosa tez 🙂

Filozofikon był kameralnym, jednodniowym konwentem, połączonym z konferencją naukową, której głównymi motywami były popkultura i filozofia. Połączenie ciekawe i z pozoru niecodzienne? A może jednak nie? Kiedy tylko zobaczyłam w kalendarzu „Konwentów Południowych” taki oto twór, w niespotykanej formie stwierdziłam, że na pewno się wybiorę. Albo może… Zgłoszę wykład? Nie wiedziałam czy w ogóle mi wolno, skoro zgłaszały się tam osoby z tytułami doktora, magistra i przedstawiciele mediów. Ale zdecydowałam się wysłać swój abstrakt i zostałam przyjęta, jako najmłodsza prelegentka.

IMG_4370

Prowadzonej jedynie instynktem przetrwania w cudzym mieście (i GPS-em w ukochanym japfonie) udało mi się dotrzeć z dworca do krakowskiej Arteteki. Tam szybko i nawet całkiem przyjemnie udało się załatwić formalności i dostać wytyczne co i jak dalej mam robić, a do tego dostałam milutkie „bonusy” z filozofikonowego sklepiku (torbę z maskotką konwentu oraz przypinkę), specjalny identyfikator z nadrukowanym nazwiskiem oraz teczkę z ładnie oprawionym programem imprezy. Już wtedy organizacja wydała mi się bardzo profesjonalna, a wspomnieć trzeba, że konferencja była organizowana po raz pierwszy i w dużej mierze przez ludzi młodych, bo studentów.

No to weszłam, uff, udało się! I zaczęłam łazić po prelekcjach. Muszę powiedzieć, że ich poziom zrobił na mnie ogromne wrażenie – profesjonalnie przygotowane przez znawców-pasjonatów, do tego widownia obeznana w dużej mierze w temacie filozofii i popkultury. Większość prelegentów była czynnymi wykładowcami polskich uczelni, niektórzy z dyplomami i tytułami naukowymi, kilkoro obecnych studentów. W tym momencie zaczęłam się bać – hej, przecież jestem tylko maturzystką, jak ja mam do nich wszystkich mówić?! Czy to cud, że moje wypociny w ogóle tutaj przyjęli?

D7E1364F-A3A3-4C79-9CFA-7FE2F00C92DD

Przed moim wykładem miał miejsce główny konkurs Filozofikonu, czyli „Pop Quiz Filozoficzny”. Moja nieśmiałość i stres ponownie się odezwały, więc stwierdziłam, że chyba nie chcę brać w nim udziału i chętnie popatrzę na rywalizację z boku. Dobrze, że inni uczestnicy Filozofikonu bardzo mocno zachęcili mnie do czynnego udziału. Konkurs okazał się fantastyczną, kreatywną zabawą wiedzowo-logiczną. Ostatecznie wygrałam świetny „PopQuiz”, w którym nawet nie chciałam brać udziału. Następnym razem nawet nie będę się zastanawiać nad podobnymi quizami – od razu się zgłoszę! 🙂 Bo było naprawdę super. A potem…

IMG_4410

Wygłosiłam prelekcję „Rozrywka czy może coś więcej? O dialogach filozoficznych między europejską literaturą wysoką, a mangą i anime”. Było to moje pierwsze wystąpienie tego typu, potwornie się stresowałam. Ale słuchacze byli na szczęście zaciekawieni i po wykładzie poprowadziliśmy wszyscy razem ożywioną dyskusję. Miałam z tego ogromną satysfakcję – nie tylko z powodu pozytywnego odbioru mojej prelekcji, ale także dlatego, że mogłam podzielić się swoją długo gromadzoną w umyśle wiedzą i przemyśleniami. Nie byłam w tym sama, znalazłam całą salę osób, które interesowało to, co i mnie. Spotkanie uczestników Filozofikonu – młodych i zupełnie dorosłych, studentów, wykładowców, a nawet uczniów młodszych szkół, było dla mnie niezwykłym doświadczeniem. Filozofia i popkultura okazały się razem jeszcze ciekawsze niż omawiane osobno, ale też niesamowicie  integrowały i napędziły mnie (i zapewne nie tylko) do dalszego działania. I bardzo cieszą mnie plany organizacji Filozofikonu w przyszłym roku. chciałabym, żeby impreza stała się popularna i rozrosła na przestrzeni lat. Być może to właśnie droga do rewolucji w postrzeganiu wydarzeń, jakimi są polskie konwenty? Tutaj nie mieliśmy (póki co) stoisk z egzotycznym jedzeniem i wielu sklepów z poduszkami czy słodyczami (choć wierzę bardzo w to, że podczas przyszłej edycji znajdzie się jakiś komksowo-popkulturowo-gadżetowy wystawca 🙂 ).  Filozofikon stawiał na ciekawe wykłady i warsztaty, czyli to, czego często bardzo brakuje na innych imprezach tego typu (oczywiście nie wszystkich!), gdzie organizacja paneli traktowana jest „po macoszemu”.

F6030A7C-8BE3-45DB-82D2-4C1F07E9B5E1

Zachęcona po Filozofikonie zdecydowałam się zgłosić tę samą prelekcję na jeden z największych polskich konwentów – „Magnificon” Expo, który odbywał się tydzień później. W porównaniu do kameralnego Filozofikonu wydarzenie w wielkim centrum konferencyjno-targowym było naprawdę gigantyczne. Ale jako osoba dosyć introwertyczna nie czułam się tam wcale źle. Dlaczego? Atmosfera i nastawienie ludzi były fantastyczne. Otwarci, uśmiechnięci, ciepli, podchodzący do Ciebie, żeby pogadać albo zrobić Tobie zdjęcie. Choć byłam sama, to nie czułam się sama i poznałam wiele wspaniałych osób. Gdyby nie uczestnicy, Magnificon straciłby połowę na swojej atrakcyjności. Z posta macham wszystkim poznanym ludkom, do zobaczenia za rok! 🙂

IMG_4501

Co do samych atrakcji to oczywiście ogromnym plusem był dobrze skomponowany program i duża różnorodność – nie chciałeś iść na jeden panel, szedłeś na drugi, nie chciałeś iść na panel, to szedłeś na prelekcję, nie chciałeś iść na prelekcję, to mogłeś zagrać w RPG, nie chciałeś grać w RPG, mogłeś pograć na najróżniejszych maszynach, konsolach czy komputerze. Nie chciałeś grać w ogóle, to mogłeś zobaczyć świetny koncert albo wziąć udział w konkursie i tak dalej… Jeśli chodzi o poziom atrakcji, to w przeciwieństwie do Filozofikonu, gdzie konferencyjna dyscyplina wychodziła na duży plus, tutaj był bardzo zróżnicowany. Byłam na niezwykle zachwycającym koncercie grupy Bridear. Dawno nie widziałam tak dobrego koncertu, dziewczyny zwaliły mnie z nóg, szczególnie jedna z gitarzystek. Z drugiej strony konkursy Cosplay, w tym EuroCosplay, na który bardzo liczyłam, miały kilka doskonałych przedstawień, ale i kilka bardzo średnich, czy nawet żenujących i źle przemyślanych. Liczyłam na więcej, jeśli chodzi o polską czołówkę, choć muszę przyznać, że ogromny szacunek należy się zwycięzcy – świetny występ, super kostium, genialnie przemyślane rekwizyty i bardzo dobrze dobrana muzyka. Tylko się od niego uczyć 🙂

Jeśli chodzi o panele i prelekcje, to dosyć trudno było mi wybrać tematy, które by mnie interesowały. Mam wrażenie, że spora część była przeznaczona dla młodszych słuchaczy, a te teoretycznie przeznaczone dla osób dojrzalszych i bardziej obeznanych w temacie były raz dobrze, raz źle przygotowane. Tutaj organizatorzy Magnificonu mogliby wiele się jednak nauczyć od początkujących w świecie konwentowym „Filozofikonów”. Rozumiem, że wykłady i panele przeznaczone są dla ludzi w różnym wieku i o różnym wykształceniu, ale temat to jedno, a wykonanie to drugie. Jeśli przygotowujesz coś dla ludzi, to powinieneś podejść do tego poważnie i używać raczej podczas tej godziny czy specjalistycznego słownictwa, a nie slangu czy pomieszania kilku języków. Może za rok będzie jeszcze lepiej?

IMG_4499

Co do mojej prelekcji, to ponownie ucieszyło mnie zaciekawienie słuchaczy i ich zaangażowanie w dyskusję – do tego stopnia, że nie mogłam ich wygonić z sali, kiedy skończył się czas, a potem jeszcze pół godziny staliśmy i rozmawialiśmy poza salą! Poza tym ciepło robiło mi się na serduszku, kiedy słyszałam opinie na temat mojego wystąpienia. Takie chwile bardzo motywują, aż człowiek chce dalej zdobywać wiedzę i się nią dzielić 🙂

IMG_4500

Poza wszystkimi atrakcjami nie należy zapominać o tym, co przyjemne, zawsze oczekiwane i… tak, zabiera sporo pieniędzy. Stoiska sprzedażowe i jedzenie. Co do jedzenia, to podobało mi się zróżnicowanie – jedni mogli zjeść polski obiad, inni udon, sushi (naprawdę niezłe, żywiłam się nim przez cały konwent) albo burgera. Jedzenie tematyczne i zwyczajne – bardzo dobry pomysł! A stoiska… Oj, wszystko, od komiksów, przez biżuterię, gadżety, pościel, do ubrań… I to wszystko takie piękne, niecodzienne… Mój portfel ucierpiał, ale warto było odkładać. Szczególnie cieszyły mnie stoiska komiksowe (i akurat dobrze, że na konwencie okołomangowym nie były to tylko mangi, ale znaleźć można było wydania z najróżniejszych stron świata – nowe i używane), poza tym biżuteria i rękodzieło – takich cudów to ze świecą szukać!

IMG_4437

Oba te tegoroczne konwenty były dla mnie wspaniałym przeżyciem. Jeśli się zastanawiacie, czy warto fatygować się na nie do Krakowa, to zdecydowanie warto. Ja już tęsknię i wracam za rok 🙂 A jaki jest mój kolejny przystanek prelegenta? Animatsuri 2016 w Warszawie. Oczywiście zapraszam na wykład i do wspólnej zabawy 🙂

 

NA KONIEC OGŁOSZENIE PARAFIALNE!!!

Zapraszam na bloga Ani , który pojawił się u mnie w górnym menu z boku: http://littlepeople00.blogspot.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s