Zalety i wady jezdziectwa.

Jak by wyglądała ziemia, gdyby z niej zniknęły cienie? Przecież cienie rzucają przedmioty i ludzie. Oto cień mojej szpady. Ale są również cienie drzew i cienie istot żywych. A może chcesz złupić całą kulę ziemską, usuwając z jej powierzchni wszystkie drzewa i wszystko, co żyje, ponieważ masz taką fantazję, żeby się napawać niezmąconą światłością? Jesteś głupi.

Jeździectwo to jeden z tych pięknych i eleganckich sportów, kojarzących się z ogromną gracją, nienagannie wyprasowanymi, białymi koszulami, pięknymi bryczesami, wypastowanymi na błysk oficerkami, marynarkami ze złotymi i srebrnymi nićmi oraz kryształami, sprzętem za kilkadziesiąt tysięcy i tymi niesamowitymi rumakami o zadbanych grzywach i ogonach oraz lśniącej niczym lustro sierści. Wśród całej gracji, wielkich pieniędzy i widowiskowej rywalizacji zapominamy często jak faktycznie wygląda ten sport „od kuchni”. Możemy wymieniać jego niezliczone, ogromne zalety. A co z wadami? Przecież w przyrodzie musi być ta odwieczna równowaga… Nie może być idealnie… Albo musi być idealnie? Może właśnie sport jest jak cały świat – dąży do idealnej równowagi? Bo czy bez smutku i upokorzenia odczuwalibyśmy szczęście i smak zwycięstwa?

Poniżej krótkie zestawienie podstawowych wad i zalet sportowego jeździectwa:

WADY 😦

  1. To sport bardzo niebezpieczny. Bardzo urazowa dziedzina. Streścić można to tak: podczas pokonywania parkuru twoje życie jest w rękach o wiele mniej inteligentnej istoty od ciebie, a jej życie w twoich. Najmniejszy błąd może skończyć się tragedią. Poza tym konie są nieprzewidywalne i zdecydowanie silniejsze od ludzi. Jeśli bardzo chcą kogoś zrzucić i uszkodzić, to to zrobią. Jeśli naprawdę mają ochotę ponieść, to poniosą i nie zatrzymają się. Twoje pomoce działają głównie na psychikę zwierzęcego partnera. Mój trener często powtarza: „Koń na wędzidle w pysku uciągnie wóz z toną węgla, a ty swoimi rączkami na pewno nie.” I to chyba obrazuje najlepiej proporcję sił fizycznych obu stron.
  2. Obciąża organizm. Oprócz nieszczęśliwych wypadków jeźdźcy często cierpią na choroby stawów (skokowych, kolan, łokci, nadgarstków), ogólnie pleców i kręgosłupa (w szczególności), przeciążeniowe urazy wszystkich innych możliwych kości i nadciągnięcia, naderwania mięśni.
  3. Trudny, wymagający ciężkiego treningu i wyrzeczeń, czasami niewdzięczny. Pisałam o tym w  >POŚCIE< .
  4. Nie wszystko zależy od ciebie. Doskonały jeździec nie zrobi nic bez swojego konia, a wspaniały koń nie będzie tak samo świetny pod każdym jeźdźcem. Wszystko zależy od dopasowania – niestety element przypadkowości jest dosyć duży. Jeśli jeden z czołowych europejskich jeźdźców kupi sobie od swojego współzawodnika bardzo drogiego i utytułowanego konia, to i tak nie ma gwarancji, że będzie wygrywał na nim najwyższe konkursy. Najlepiej pokazują to znane przykłady koni „jednego jeźdźca”(popularnych Totilasa i Urbane) oraz jeźdźca „jednego konia” (jak mówi się dzisiaj o Rodrigo Pessoa po zakończeniu kariery jego najlepszego konia Baloubet du Rouet). Moim zdaniem taka zależność dotyczy każdego z zawodników i ich wierzchowców, nikt nie jest na tyle „uniwersalny”, żeby dopasować się do wszystkich koni na świecie.
  5. Bardzo drogi sport. Zdecydowanie jeden z najdroższych. Nie każdy może więc pozwolić sobie na rywalizację na takim poziomie, o jakim marzy, a nawet nie każdy może sobie pozwolić na sportową jazdę w ogóle. Dobre konie są bardzo drogie. Przykładowo (i bardzo uogólniając) koń na parkury wysokości 13o-140 to wydatek rzędu 100-300 tysięcy (a  i nierzadko większy). Utrzymanie jednego wierzchowca w porządnej stajni Warszawie i okolicach kosztuje średnio 1400-2000 zł. Kowal perfidnie podbiera 😉 dwie stówki co 6 tygodni. A za obowiązkowe szczepienia i niespodziewane interwencje weterynarza także płaci się „jak za zboże”. Właśnie, zboże. Co się dzieje, kiedy chcemy kupić dodatkowe pasze i suplementy do suchego owsa? Już zastanawiasz się czy nie lepiej karmić konia banknotami, może wyjdzie taniej? To dorzuć do tego podstawowy wydatek w postaci porządnego, nowego siodła – powyżej 8 tysięcy, a to i tak nie będzie ta górna półka, którą reprezentują egzemplarze za kilkanaście tysięcy, dochodzące czasami do 20. I pamiętaj że kask za 300 złotych nie ochroni dobrze twojej głowy, więc nawet na swoje bezpieczeństwo wydasz minimum 1500.
  6. Na każdym kroku to ciebie jeźdźcy mogą „zrobić w KONIA”. Niektórzy twierdzą, że „w tym sporcie nie ma przyjaźni”. Nie zgadzam się z tym w pełni, ale zdążyłam zauważyć i boleśnie odczuć, że kiedy w grę wchodzą tak wielkie pieniądze, to ostatecznie jedyną osobą, która zawsze była ze mną (całkowicie 😉 ) szczera jest mój trener. Wszyscy w jakimś stopniu idą „po trupach do celu”, nikt nie jest w tym sporcie kryształowy. Widać to na każdym kroku, od przypadków kupna-spredaży konia (bo każdy rumak „jest spokojny, nie boi się niczego, chodzi wysokie konkursy pod juniorką i ma możliwości na dużo więcej”), po realizację zasad fair play podczas konkursów (o ile kontrola antydopingowa działa na zawodach krajowych i międzynarodowych, o tyle nie istnieje na poziomie konkursów regionalnych, a handel zakazanymi substancjami i patentami „domowej roboty” kwitnie, pomysłowość ludzka naprawdę nie zna granic).
  7. Koniarze to potwornie zazdrosne istoty. Nie wszyscy, ale wielu z nich. I nie chodzi tutaj o pozytywną i życzliwą zazdrość (a taka na szczęście też istnieje), wyrażającą się w wypowiedziach typu: „Wow, jaki świetny koń, sam bym takiego chciał.”, „Ale super ci poszło! Świetnie jeździsz, zazdroszczę umiejętności.” Chodzi o okropną zawiść i szczerą nienawiść jednych do drugich. Stracić kilkoro kolegów możesz kiedy kupisz sobie dobrego konia, wygrasz większe zawody, a w skrajnych przypadkach (o zgrozo!) dostaniesz nowy sprzęt. Dziecinne? „Pierwotne”? Głupie? Tak, też tak uważam. Ale sport wyczynowy rządzi się swoimi prawami, a niektórzy nie są w stanie cieszyć się szczęściem drugiej osoby. Ba, nawet z nim pogodzić. Smutne.

TO TERAZ POZYTYWY 🙂

  1. „Sport to zdrowie”. Spalasz zbędne kalorie! Jazda konna to wytrenowane ciało (mięśnie brzucha, nóg), lepsza sylwetka, poprawienie wydolności i wytrzymałości. Czyli wszystko, co dają regularne treningi w prawie każdym sporcie – po prostu dawka ruchu!
  2. Częste przebywanie na zewnątrz. Jeździectwo jest przez większość roku sportem uprawianym na otwartym, zewnętrznym placu (poza kilkoma miesiącami sezonu halowego). Jest to dobra alternatywa dla klasycznego, rekreacyjnego spaceru dla „dotlenienia organizmu”. Koń w tym wypadku pełni rolę psa, z którym musimy wyjść – zmusza nas do ruchu na świeżym powietrzu, nie możemy się już „wymigać” 🙂
  3. Uczy odpowiedzialności. W tym sporcie nie jesteśmy sami, jest para jeździec i koń (lub grupa jeździec+kilka koni). Ten drugi jest jak małe dziecko. To żywe stworzenie, wymagające bardzo dużej ilości czasu i troskliwej opieki, o które należy dbać i nie można robić z nim tego, co nam się żywnie podoba. Potrzebuje najwięcej ludzkiej troski ze wszystkich zwierząt „domowych” (zaliczany do nich, chociaż raczej nie trzymamy go w domu, na dywaniku czy kanapie), znacznie więcej niż pies, kot czy chomik (co też opisuję w poprzednim poście). Poza tym niebezpieczeństwa, jakie niosą za sobą popełniane błędy (zarówno podczas jazdy, jak i pielęgnacji czy karmienia) są na tyle duże, że sprawiają, iż człowiek w kontakcie z delikatnym i nieprzewidywalnym zwierzęciem staje się uważniejszy i bardziej świadomy konsekwencji wszystkiego, co robi.
  4. Uczy systematyczności i wytrwałości. W każdej dziedzinie są one ważne, ale w momencie, w którym zależą od nich nie tylko nasze umiejętności, ale też kondycja i zdrowie drugiej istoty, czujemy się zobowiązani regularnie „pojeździć”. Do tego sukcesy okupione są bardzo ciężką pracą. Jeśli nie zrazimy się nią na początku, to staniemy się w ogóle bardziej cierpliwi i nauczymy się wytrwałości oraz sumiennej pracy. Tak, dobrze czytasz, w każdej dziedzinie, w całym życiu.
  5. Stajesz się niezniszczalny. Problemy podczas treningu są bardzo trudne do rozwiązania, ale kiedy już je naprawimy dany błąd lub nauczymy konia (i siebie) nowej rzeczy, to wszelkie przeciwności w innych dziedzinach życia staną się dla nas błahostką. Jeśli przez dwa lata trenowałeś młodego ogierka, żeby w ogóle móc wyjechać na jakiekolwiek małe konkursy, to czym trudnym jest dla ciebie test w szkole? Czym trudnym jest zagranie skomplikowanego technicznie utworu? Dzięki koniom możemy się załamać, ale jeśli w końcu zaczyna nam coś wychodzić, to wiara w siebie zdecydowanie wzrasta.
  6. Z dobrym i dopasowanym do ciebie wierzchowcem, kiedy już się z nim zgrasz, stworzysz więź, której nie ma nigdzie indziej na świecie. Nie z każdym, a może i przez długi czas z żadnym. Ale gdy trafi się już „ta jedyna maszyna”, to nie będzie już jeźdźca i konia – będzie jeden, doskonały twór. Poczujesz, że nogi konia są twoimi nogami, a sama myśl prowadzi was razem automatycznie tam, gdzie chcesz pojechać. Nie chodzi tu więc tylko o przyjaźń czy miłość do ukochanego zwierzaka. Chodzi o pełne poznanie, zrozumienie i synchronizację najmniejszych ruchów oraz bezgraniczne zaufanie. Jak pisałam wcześniej – jeździec jest odpowiedzialny za konia, a koń za jeźdźca. Dopiero kiedy oboje będziecie w stanie powierzyć sobie swoje życie i bezpieczeństwo, wtedy będzie możliwy postęp w treningu, a potem na zawodach. Taka więź potrafi „przenosić góry”, dokonać rzeczy wielkich.

CWWySD-XAAAIlEp

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s